Gęsie żołądki w czerwonym winie. Listopadowy porządek

 

Mój listopad ma swój porządek.
Urodziny.
Planowanie świąt.
Przygotowania do zimowego snu.
Urodzin w listopadzie u nas jest kilka, a nawet są imieniny. Rozplanowanie spotkań nie jest łatwe.
Często jedne zahaczają o drugie i grafik się załamuje. Ale kiedy już da się poczynić ustalenia i rozpisać czyje kiedy, jest to fajny czas.
Planowanie świąt też zaczynamy w listopadzie. Zmobilizowanie sił dwudziestu na co dzień zaganianych osób to wyzwanie. Jedna osoba trzyma w ręku harmonogram i zapisuje – prezenty, wigilijne menu…
W domku na tarasie dojrzewa piernikowe ciasto i cierpliwie czeka na swój czas.
Przygotowania do zimowego snu idą mi najwolniej. Garderoba jest ciągle przekopywana, bo na światło dzienne wychodzą ciepłe rzeczy, a letnie i jesienne trafiają na najdalsze półki, aby doczekać wiosny.
Odchudzam też książkowe zbiory. Stosik codziennie się powiększa i czeka już na nowego właściciela.
Robię zapasy ziaren dla ptaków, a w ogródku trwają wciąż porządkowe prace…
No a poza tym wszystkim listopad to pyszny gęsi czas! Już dzisiaj zapraszam na doskonałe gęsie żołądki w winie.

 

 

Gęsie żołądki w czerwonym winie

600 g gęsich żołądków
1 szklanka czerwonego wina
1 szklanka bulionu warzywnego
1 cebula
2 ząbki wędzonego czosnku
2 łyżki gęsiego tłuszczu
liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego
1 łyżeczka wędzonej ostrej papryki
sól i pieprz do smaku
natka pietruszki do dekoracji

Żołądki czyścimy z błon i odkrawamy błyszczącą skórkę. Myjemy i osączamy na sicie.
Cebulę kroimy w piórka, czosnek w plasterki.
Do garnka wkładamy gęsi smalec i rozgrzewamy. Dodajemy żołądki i obsmażamy je ze wszystkich stron na ostrym ogniu.Zmniejszamy ogień, wlewamy bulion warzywny, dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, cebulę, czosnek, paprykę, trochę soli i pieprzu i dusimy pod częściowym przykryciem ok. 40 minut. Dolewamy wtedy wino i gotujemy do chwili, aż żołądki będą całkiem miękkie. Doprawiamy solą i pieprzem. Dekorujemy natką pietruszki.
Podajemy z grzankami, kaszą gryczaną lub  ziemniaczanym puree.

 

Przepiórki pieczone faszerowane farro i opieńkami. Byle…

 

Coraz więcej mgły, coraz mniej światła…Poranki szare i wilgotne, a dzień bez zapalonej lampy nie istnieje.
Potrzebuję coraz więcej kawy, zwiększam tempo aktywności.
Im szybciej wszystko robię, im więcej mam zajęć, tym szybciej mija brzydki dzień.
Tłumaczę sobie, że tym samym zbliżam się do końca jesieni…
Potem przeskoczę szybko zimę i witaj życie!
Byle nie ulegać dekadencji i melancholii, byle nie poddawać się nihilistycznym nastrojom.
Ruszać się, szybko biec przez dzień, oswajać rzeczywistość pozytywnie!

 

 

Przepiórki pieczone faszerowane farro i opieńkami
2 świeże przepiórki
100 g farro ( lub ulubionej kaszy)
300 g opieniek
1 łyżka liści szałwii
1 ząbek czosnku
1 szalotka
1 łyżka posiekanej natki pietruszki i szałwii
sól i pieprz do smaku
3 łyżki klarowanego masła
2 łyżki zwykłego masła
50 ml białego wina

Farro płuczemy na sicie i zalewamy wodą. Odstawiamy do namoczenia do następnego dnia.
Przepiórki myjemy, osuszamy. W środku i na zewnątrz posypujemy je solą i pieprzem. Polewamy winem, przykrywamy i wstawiamy na noc do lodówki.
W dniu pieczenia farro odsączamy na sicie, zalewamy wodą i gotujemy all dente. Zostawiamy do odcieknięcia na sicie.
Przepiórki wyjmujemy z lodówki. Piekarnik nagrzewamy do 170 st. C.
Opieńki czyścimy i odkładamy 100 g, które przeznaczamy na farsz. na patelni umieszczamy łyżkę masła, dodajemy posiekany czosnek i szalotkę. Blanszujemy je i odkładamy do miseczki. Na kolejnej łyżce masła podsmażamy posiekane opieńki (100 g), dodajemy natkę pietruszki, szalotkę, czosnek i farro. Mieszamy i farszem napełniamy przepiórki. Wykałaczką zamykamy otwory w ptakach, a sznurkiem związujemy korpusy i nóżki. Układamy na patelni, dodajemy kolejną łyżkę klarowanego masła i obsmażamy na rumiano ze wszystkich stron. Układamy w naczyniu do pieczenia, polewamy winem z marynaty i układamy na każdym ptaku po 1 łyżce zwykłego masła. Przykrywamy i wstawiamy do piekarnika. Po 30 minutach polewamy przepiórki wytworzonym sosem, dokładamy resztę opieniek, liście szałwii i zwiększamy grzanie do 180 st.C. Pieczemy bez przykrycia jeszcze 20 minut.
Na półmisek wykładamy opieńki i przepiórki. Polewamy sosem z pieczenia. Podajemy z bagietką i ulubionym winem.