Purée z kalafiora i ziemniaków. Z cyklu – ulubione dania

 

 

Purée mogę jeść codziennie. To samo lub zupełnie inne. Wychowałam się kulinarnie na różnych jego odmianach, bo w moim rodzinnym domu wszyscy chyba purée kochali! Jeżeli kończyły się młode ziemniaki zaczynały się obiady z purée. Do ziemniaków dodawane były różne warzywa, ale moje ulubione to z samych ziemniaków, z zielonym groszkiem, z selerem i z kalafiorem. Tradycję jedzenia purée kontynuowałam już bardzo wcześnie, stawiając samodzielne kroki w kuchni. Ta potrawa zawsze się udaje – pod warunkiem, że używamy najlepszych składników. I pasuje do wszystkiego – do ryby, mięsa lub jako samodzielne danie. Tym razem piękny kalafior trafił prosto do purée. Mogłabym jeść je łyżkami!

 

 

Purée z kalafiora i ziemniaków z estragonem i czerwonym pieprzem

1 średni kalafior eko
500 g ziemniaków – najlepiej starych
80 g dobrego masła
80 ml śmietany kremówki
sól i pieprz do smaku
świeży estragon
czerwony pieprz w ziarenkach

Ziemniaki obieramy i myjemy, kroimy na kawałki. Kalafior rozdrabniamy na różyczki. Gotujemy w osolonej wodzie do miękkości, odlewamy wodę i odparowujemy warzywa. Ucieramy je ubijaczką do ziemniaków na gładką masę. W głębokiej patelni rozpuszczamy masło, dodajemy śmietankę i wyłączamy grzanie. Wykładamy masę ziemniaczano kalafiorową, dodajemy sól i pieprz do smaku i dokładnie mieszamy. Przekładamy na talerz, dekorujemy listkami estragonu i ziarenkami pieprzu. Purée podajemy jako samodzielne danie lub jako dodatek do ryby lub mięsa.

Sałatka z truskawkami. Idealna na czerwiec. Fragment

 

Pożądanie – iluzja bliskości. Nigdy nic więcej między nimi nie było. Ostatnio jednak najtrudniej było jej niczego nie oczekiwać. Spotykali się raz na tydzień, dwa, czasem raz w miesiącu. Iza tęskniła, ale każde z nich miało swój grafik wypełniony po brzegi. Zrozumiała, że skoro pewnych rzeczy nie może zmienić, musi je zaakceptować i cieszyć się z karnawałowych nocy. Święta nie trwają wiecznie, dlatego są wyjątkowe. Przyznał jej rację.

* fragment książki Katarzyny Bondy – Pochłaniacz

 

 

Sałatka idealnie pasuje do czerwcowej scenografii. Teraz truskawki są najlepsze. Pachną słońcem i wczesnym latem.
Zrób ją jak najszybciej i zjedz na powietrzu – smakuje wyjątkowo w upalny dzień.

Sałatka z truskawkami i vinaigrettem
200 g dojrzałych truskawek
200 g kolorowych mini pomidorków
garść rukwi wodnej
garść liści szczawiku
sos vinaigrette
świeżo mielony pieprz

Najpierw zrób sos vinaigrette.

1/4 szklanki świeżego soku z cytryny
1 łyżeczka miodu z kwiatów cytryny (lub dowolnego)
1/2 szklanki najlepszej oliwy z pierwszego tłoczenia

W słoiku połącz wszystkie składniki, zakręć słoik i wymieszaj dokładnie aż do zgęstnienia sosu. Odstaw. Sos można przechowywać 3 dni w lodówce.

Truskawki, pomidory i sałaty umyj, odcedź na sicie i osusz na papierowym ręczniku.
Na półmisku ułóż najpierw sałaty. Pomidorki i truskawki pokrój na połówki i ułóż na liściach. Polej sosem i posyp świeżo mielonym pieprzem.