Włoski budyń czekoladowy z kąpieli wodnej

 

Budino al Cioccolato to bogaty w czekoladowy smak pieczony budyń i jeden z tych tradycyjnych włoskich przepisów, na który każda rodzina we Włoszech ma na swój własny, niepowtarzalny sposób przyrządzania. Ale rezultatem jest ten sam wyjątkowy smak, który otula Cię jak mięciutki ulubiony koc.
Nie jest przesadnie słodki, jest idealnym zakończeniem specjalnego obiadu lub podwieczorkiem i gwarantuje zadowolenie dzieci i dorosłych.
Mieszkając we Włoszech, wiele razy jadłam ten mocno czekoladowy deser przy włoskim stole, jak i przygotowywałam go sama, niezależnie od okazji i pory dnia. Często na śniadanie, które jak wiadomo jada się we Włoszech na słodko. Do kompletu czarna mocna kawa i jestem w raju.

 

 

Budinio al Cioccolato
masło do natłuszczenia kokilek
250 gramów ciemnej czekolady – gorzkiej lub półsłodkiej
⅔ szklanki śmietanki kremówki
250 ml pełnego mleka
¼ filiżanki espresso
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
¼ szklanki cukru (opcjonalnie)
2 jajka w temperaturze pokojowej
1 żółtko w temperaturze pokojowej
szczypta soli

Piekarnik rozgrzej do 165ºC. Foremki wysmaruj cienko masłem.
Żaroodporne naczynie  wyłóż papierem do pieczenia lub ręcznikiem kuchennym. Wstaw foremki, zapobiegnie to przesuwaniu się budyniu, gdy wlejesz wodę. Przygotuj czajnik wrzącej wody.
W garnku umieść czekoladę, mleko, śmietankę i ewentualnie cukier. Podgrzewaj delikatnie, aż czekolada i cukier się rozpuszczą. Mieszaj od czasu do czasu.  Odstaw na 5 minut do ostygnięcia. Dodaj pozostałe składniki i wymieszaj.
Przelej masę przez sitko do innego garnka. Teraz rozlej masę do przygotowanych kokilek. Delikatnie wlej wrzącą wodę do formy do pieczenia do połowy wysokości kokilek. Piecz przez 35-40 minut, aż masa zetnie się na zewnątrz i będzie lekko miękka w środku. Wyjmij formę z piekarnika i kokilki z wody. Odstaw do lekkiego ostygnięcia. Udekoruj wiórkami czekolady. Podawaj na ciepło lub w temperaturze pokojowej.

Sałatka jajeczna z ogórkiem, dzikim czosnkiem i koprem. W poszukiwaniu wiosny…

 

Wiosna jest poszukiwana  niczym święty Graal …Każdy wie, że powinna już być, ale nie można jej znaleźć. Upadły wiec wszystkie teorie o ocieplaniu się klimatu i zmiany naszego regiony geograficznego w oazę ciepła i słońca. Dla pewnych tej wersji to z pewnością przykre. Dla mnie też. Ale nie narzekam, tak sobie dywaguję…I cały czas gonię króliczka!
W kuchni wiadomo – sezon, jakby żadnych anomalii pogodowych nie było. Mój ulubiony dostawca wyhodował już eko ogórki, zioła, sałaty, a nawet szparagi. Niestety jest to wszystko dwukrotnie drożdże niż zwykle, bo uprawa szklarniowa kosztuje, ale kto by nie chciał sezonu na talerzu. I tak poleca się sałatka jajeczna w kolejnej odsłonie.

 

 

4 szczęśliwe jajka
1/2 zielonego ogórka
garść czosnku niedźwiedziego
1/2 pęczka kopru
domowy majonez – tutaj przepis
sól i pieprz
liście sałaty rzymskiej
kromki chleba tostowego na zakwasie

 

 

Jajka gotujemy 8 minut od chwili zagotowania się wody. Natychmiast studzimy w zimnej wodzie. Myjemy sałatę, czosnek niedźwiedzi, koper i ogórek. Osuszamy na papierowym ręczniku. Kroimy i siekamy według uznania. Jajka obieramy ze skorupek i siekamy. W misce łączymy jajka z zielonymi warzywami, lekko solimy i posypujemy pieprzem. Dodajemy majonez i mieszamy. Na kromce chleba kładziemy liść sałaty, porcje sałatki, przykrywamy drugą kromką chleba. Podajemy od razu. Wiosenne smaki na śniadanie, lunch lub kolację.