Krem z porów z wędzoną sieją. Fragment…

 

 

Dużo później, kiedy już wspólnie posprzątali ze stołu i on zapytał, czy chciałaby koniaku, a ona odpowiedziała, że nie, i po tym, jak zapomniał nastawić kolejne płyty, ale w jakiś sposób okazało się, że oboje siedzą na sofie, oraz po tym, jak zapalił dwie nowe świece i otworzył kolejną butelkę, i jednak włączył jakąś nieokreśloną muzykę, przy której można tańczyć, i po tym, jak ta muzyka również się skończyła, a ona powiedziała, że musi dotrzeć jakoś do swojego hotelu, po tym wszystkim stał się samym oddechem.
Wszystko wydaje się proste. Delikatny zapach jedzenia unosi się pomiędzy nimi. Łóżko stoi na środku dużego, posprzątanego pokoju. Zasłony są zaciągnięte. Przyłapuje się na myśli, czy on zawsze ma taki porządek.(…)

  • Te chwile – Herbjorg Wassmo

 

 

Krem z porów z wędzoną sieją
3 pory – tylko białe części
2 średnie ziemniaki
1 łodyga selera naciowego
1 łyżka klarowanego masła
500 ml bulionu z warzyw
200 ml kremowej śmietany
1 łyżka soku z cytryny
100 g mięsa z wędzonej siei
sól i pieprz do smaku
świeży koper do podania

Pory i łodygę selera dokładnie myjemy i osuszamy na ręczniku kuchennym. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę, pory i seler na plasterki. W garnku rozgrzewamy klarowane masło i wrzucamy pory i seler. Blanszujemy 3-4 minuty. Dodajemy ziemniaki i podduszamy wszystko razem kolejne 4 minuty. Wlewamy bulion z warzyw i gotujemy 15 minut.Doprawiamy solą i pieprzem. Kiedy ziemniaki są miękkie, wyłączamy grzanie i miksujemy zupę blenderem. Dodajemy sok z cytryny i śmietankę. Mieszamy i ewentualnie zupę podgrzewamy. Rozlewamy na porcje, układamy mięso ryby, koper, posypujemy świeżo mielonym pieprzem. Podajemy.

 

Łosoś jurajski w sosie cytrynowym. Sezonowo od A do M

 

Smog zwisa nad miastem jak złowrogi demon. Szary, ciężki i duszący.
Nie widać dobrze mojej ulicy, ani sąsiedniego domu. Latarnie ledwie świecą przymglonym światłem.
Okna zamknięte, zaciągnięte rolety, a my okopani jak w twierdzy.
Ukrywamy się przed cywilizacyjnym wrogiem. Zima ma jeszcze jedno złe imię…
W radiu komunikat o stanie smogu. Nie można wyjść dzisiaj na spacer.
Tylko psina wymyka się na chwilę za potrzebą.
Z determinacją klikam na bilety lotnicze, żeby uciec w bardziej przyjazne miejsce.
O tydzień skróci się czas czekania na wiosnę!
A potem przygotowuję cytrusowe danie. Będzie świeżo i słonecznie.
Można zapomnieć o tym co na zewnątrz. Można przenieść się w letni klimat i czas…

 

 

Od jakiegoś czasu kupuję łososia jurajskiego. W Warszawie można dostać świeżą lub wędzoną rybę. Hodowla prowadzona jest w Janowie w woj. zachodniopomorskim i jest to jedyna taka hodowla na świecie. Jeżeli chcecie kupować dobrego łososia, bardzo polecam. A wszystkie informacje o hodowli znajdziecie tutaj – klik!

Łosoś jurajski w sosie cytrynowym z gałązkami brokuła

2 kawałki świeżego łososia jurajskiego
2 łyżki klarowanego masła
200 g brokułów gałązkowych z Sycylii
1/2 kostki dobrego masła
1 cytryna bio
1 łyżka kaparów
sól i pieprz

Łososia i brokuły myjemy i osuszamy ręcznikiem kuchennym. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę klarowanego masła, łososia posypujemy pieprzem i smażymy – w środku powinien być różowy. Odstawiamy. Na drugiej patelni rozgrzewamy drugą łyżkę klarowanego masła i wrzucamy brokuły, smażymy je na średnim ogniu, aż się zblanszują. Odstawiamy. Łososia zdejmujemy z patelni, myjemy ją, osuszamy i wkładamy 1/2 kostki masła. Masło roztapiamy, wlewamy sok wyciśnięty z 1/2 cytryny, dodajemy kapary, plasterki z drugiej połowy cytryny, sól i pieprz. Podgrzewamy wszystko przez 2 minuty  i wkładamy łososia. Po kolejnych dwóch minutach dodajemy brokuły i wyłączamy grzanie. Posypujemy wszystko solą, pieprzem i podajemy.

A co tam z cytrusami wyczyniała Magda, zobaczymy na blogu Konwalie w kuchni!