Lody z suszonymi śliwkami i koniakiem.

Wspaniale smakują dobre lody.To znaczy takie gęste, zawiesiste,bardzo kremowe.Rozkosznie rozpływają się w ustach i nie można przestać ich jeść…
Niestety, nie mam maszynki do lodów i mogę jedynie ,ulepszać’ gotowe.
Inspiracją tego deseru były lody Marco Pierre’a Whitea, które wykonał w swojej Piekielnej kuchni.

Lody z suszonymi śliwkami i armaniakiem
Glace de pruneau et Armagnac

200g drylowanych suszonych śliwek
armaniak, tyle aby pokrył śliwki
250ml lodów waniliowych
kilka listków mięty

1. Śliwki moczyć w armaniaku kilka godzin.Wyjąć i pokroić.Armaniak zachować.
2. Zmieszać armaniak z lodami waniliowymi, dalej ubijać je w maszynce,aż masa stężeje.
3. Przed podaniem ułożyć dwie gałki lodów na każdym talerzu i przybrać dookoła śliwkami oraz pozostałym armaniakiem.Na wierzchu położyć listek mięty.

Uwaga: jeśli nie masz maszynki do lodów,możesz użyć lodów ze sklepu.

Moje uwagi:
*śliwki moczą się u mnie w koniaku Martell…Ale o wiele dłużej, niż kilka godzin,bo używam takich ,pijanych’ owoców do różnych deserów.
* wykorzystałam lody chałwowe Grycan
* nie przybrałam miętą,bo nie mogłam się doczekać, kiedy je zjem!

Są niesamowicie pyszne!

7 thoughts on “Lody z suszonymi śliwkami i koniakiem.

  1. No teraz to już się do Ciebie nie odzywam! Koniec! Owoce kąpane w TAKIM koniaku, lody chałwowe od Grycana, za które dam się „pokroić” (przepraszam za wyrażenie:) i mogę tylko na to popatrzeć?!
    Wychodzę!

  2. Zostań, proszę.Będziemy się ,raczyć’ we dwie chwilowo samotne kobiety…

  3. Wspaniałe przepisy, jeszcze się nie odważyłam żadnego wypróbować, ale dzisiaj zaryzykuję pieczone zielone szparagi, chociaż w ogóle nie umiem gotować. Ale nigdy nie jest za późno na szczęście!

  4. Gdzie można zamówić taki deser?
    Ja poproszę potrójną porcję:)
    Wygląda obłędnie:)

  5. Ewo, szczęście jest w zasięgu ręki.Na pewno potrafisz!

    Nika, zjadłam wszystko, co przygotowałam.Ale będzie powtórka!
    Pozdrowienia.

  6. Śliwki i armaniak to duet smaków, który uwielbiam. Takie namoczone trzeba przede mną chować, bo szybciej się nimi upiję niż przestanę je jeść.

  7. Ja mam tak samo. Ale ileż szczęścia się w takim stanie zawiera!
    Pozdrawiam.

Comments are closed.