Jajka faszerowane. Wielkanocna klasyka

 

Te faszerowane jajka to obowiązkowy element naszej Wielkiej Nocy. Jadłam je od dziecka i znam tak doskonale, że każdy moj kubek smakowy zapisał je w swojej pamięci na zawsze.
Poza tymi świętami też je czasami przygotowuję. Dla podkreślenia ważnej chwili.
W naszej rodzinie wszyscy za tymi jajkami przepadają – mali i duzi.
Jak zwykle warunkiem doskanałego smaku są szczęśliwe jaja ze wsi. A wielkanocne śniadanie musi być inne od wszystkich.
Tradycyjne, klasyczne i jedocześnie wyjątkowe!

 

 

Jajka faszerowane 
2 szczęśliwe jajka na osobę ( lub więcej)
1/2 pęczka koperku ( szczypiorek, natka pietruszki)
1 łyżka miękkiego masła
sól i pieprz
bułka tarta
masło klarowane do smażenia
koper do podania

Jajka wkładamy do zimnej wody i gotujemy 10 minut. Wylewamy gorącą wodę i wlewamy zimną. Zostawiamy jajka do ostygnięcia. Ostrym nożem przekrawamy je na pół razem ze skorupkami. Wyjmujemy środek do miski i rozcieramy widelcem. Dodajemy masło i posiekany koper. Doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy i nadziewamy skorupki. Na talerzyk wysypujemy bułkę tartą i każde jajko stroną z farszem obtaczamy w bułce. Na patelni rozpuszczamy masło klarowane i smażymy jajka stroną z farszem na złoty kolor. Podajemy udekorowane koprem. Można jeść je na ciepło i zimno.

Panna Cotta z pomarańczami i winem Portada. Spotkanie w czasie pandemii

 

Od trzech tygodni czas ma dla mnie inne znaczenie, a życie bez zegarka nabrało innego wymiaru…Nigdzie nie muszę się śpieszyć, jechać, iść. Wiem, że nie spóźnię się na firmowe spotkanie czy na wizytę u lekarza. W zapomnienie odeszły rozkoszne chwile w kawiarni, rozmowy z przyjaciółmi i znajomymi przy lampce wina, kolacje i przyjęcia w małym i dużym gronie. Praca zdalna wykluczyła kontakty z przyjaciółmi z pracy. Z rodziną widzę się przez płot…
Zostały kontakty przez telefon – jak dobrze, że teraz można rozmawiać widząc twarz tego, kto mówi z drugiej strony! Życie zakwitło też w internecie  i zbiera miłe żniwo.
Dlatego warto ‚spotykać się’ wirtualnie. Z i bez okazji. Sprawiać sobie małe i duże przyjemności, pielęgnować przyjaźnie.
Wykorzystując degustację wina Portada zorganizowałyśmy wirtualne spotkanie na trzy blogi!  i przygotowałyśmy na tę okazję desery, które pasują do półsłodkiego portugalskiego wina.

Koniecznie zajrzyjcie na blogi moich Koleżanek  –  Czteryfajery.plTajemnice smaku!

 

 

Panna Cotta z winem i karmelizowanymi pomarańczami

250 ml śmietany 30%
250 ml mleka
3 łyżeczki żelatyny bio + 2 łyżki zimnej wody
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
80 g cukru pudru
2 łyżki półsłodkiego białego wina Portada

2 bio pomarańcze odmiany Moro
1 łyżka miodu z kwiatów pomarańczy ( ewentualnie akacjowego)
1 łyżka półsłodkiego białego wina Portada

Żelatynę zalewamy 2 łyżkami zimnej wody i odstawiamy na 5 minut.
Do rondelka wlewamy śmietanę i mleko, dodajemy cukier puder, ekstrakt z wanilii i stawiamy na małym ogniu. Kiedy cukier się rozpuści, zwiększamy grzanie i mieszamy. Garnek odstawiamy z płyty w momencie gdy przy jego brzegach masa zacznie się lekko gotować.
Dodajemy wtedy wino i namoczoną żelatynę, mieszając wszystko, aż żelatyna się rozpuści.
Masę wlewamy do 4 foremek i odstawiamy do wystudzenia. Kiedy masa ostygnie, przykrywamy naczynia folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na całą noc.
Przed podaniem panna cotty karmelizujemy pomarańcze. Myjemy je, osuszamy papierowym ręcznikiem i kroimy na plastry. Małą patelnię stawiamy na średnim ogniu, układamy na niej plastry pomarańczy, dodajemy miód i wino. Podgrzewamy aż owoce puszczą sok i w połączeniu z miodem i winem utworzy się gęsty sos. Wyłączamy grzanie i zostawiamy pomarańcze aby ostygły.
Wyjmujemy panna cottę z lodówki, dekorujemy ją plastrami pomarańczy i polewamy sosem. Podajemy z kieliszkiem półsłodkiego wina Portada.

 

 

Portada zorganizowała też konkurs dla fanów swojego wina – klik!. Warto wziąć w nim udział i powalczyć o wartościowe nagrody.