Zupa z fasolą mung, imbirem i boczkiem. Jak zima to zupa!

 

Dopadł mnie wredny wirus, pomieszał plany, wykluczył z życia prawie…
Gdyby chociaż przez okna było widać coś ciekawego, ale nic nie zachęca – albo szarość, albo nieśmiały śnieg.
Przyroda przeczekuje zimę tak samo jak ja wirusa.
Przeczytana kolejna książka, obejrzany zaległy film. Czas niezupełnie stracony.
Przegląd spiżarni ujawnia torebkę z fasolą mung. Urocze zielone kuleczki błyszczą się zachęcająco.
Przegląd lodówki dopełnia myśl. Będzie  rozgrzewająco i energetycznie.
Jak zima to zupa!

 

 

 

Zupa z fasolą mung, imbirem i boczkiem

200 g fasoli mung
2 średnie ziemniaki
1 marchew
1 plasterek świeżego imbiru
200 g chudego wędzonego boczku
sól i pieprz do smaku
szczypior
gałązki kolendry

Fasolę płuczemy na sicie, zalewamy wodą i zostawiamy na noc. Boczek kroimy na kawałki i wkładamy do garnka, dodajemy fasolę z wodą z moczenia, plaster imbiru i pokrojoną na plasterki marchew. Zalewamy 3/4 l wody i gotujemy na średnim ogniu 10 minut. Wkładamy ziemniaki pokrojone w kostkę, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy aż warzywa będą miękkie, a fasola nie rozpadnie się. Rozlewamy na talerze, posypujemy szczypiorem i kolendrą.

 

Ash-e Anar. Perska zupa z granatów z jagnięcymi klopsikami

 

W grudniu robi się nerwowo – w sklepach, na ulicach, w metrze…Ludzie pędzą ze zdwojoną energią. Gonią czas i siebie samych…Nie lubię tego pośpiechu, gorączki zakupowej i nerwowej atmosfery, choć to wszystko ma być na chwałę świąt. Weekendowe zakupy to już nie ten sam czas spokoju i powolnego odwiedzania sklepów. Nagle ludzie zgubili weekendowe uśmiechy…
Szukam swojego miejsca w tym wyścigu. Robię zakupy wcześnie rano, chadzam swoimi szlakami.
I choć cieszę się, że już grudzień, to chcę mieć za sobą przedświąteczny rwetes.
Mam ułożony własny slow plan.
Nadal celebruję weekendowe poranki i wspólny czas. Za oknami senne dni bez światła, sprzyjają powolnej egzystencji. W kuchni perskie smaki i aromaty.
Gotuję wyjątkową zupę. W rytmie slow.

 

 

Ash-e Anar
perska zupa z granatów z jagnięcymi klopsikami
przepis Louisa Shafia z książki – The New Persian Kitchen

Do zupy:
2-4 łyżki oleju roślinnego
1 średnia żółta cebula, posiekana
5 ząbków czosnku, posiekanych
1 łyżka kurkumy
2½ łyżeczki mielonego kminu
1½ szklanki żółtego grochu, łuskanego
8 filiżanek drobiowego bulionu
⅔ szklanki melasy z granatów

Do klopsików:
1 żółta mała cebula, posiekana
3 ząbki czosnku, posiekane
1½ kg mielonej jagnięciny
¼ szklanki drobno posiekanej natki pietruszki
¼ szklanki drobno posiekanej kolendry
¼ szklanki drobno posiekanej świeżej mięty
2 łyżki soli morskiej

Do podania:
nasiona granatu ( co najmniej z jednego owocu )
1 szklanka jogurtu greckiego (opcjonalnie)
posiekana natka pietruszki i kolendra

Wykonanie

Rozgrzej olej w dużym garnku na średnim ogniu. Dodaj cebulę ze szczyptą soli. Mieszaj od czasu do czasu i pozwól się cebuli karmelizować. Gdy jest złotobrązowa, dodaj czosnek. Trzymaj filiżankę wody, aby wlać do garnka, jeśli cebula zacznie się przypalać lub przyklejać.
Po około 15 minutach, gdy cebula ma brązowy kolor, dodaj kurkumę i kmin. Wymieszaj i gotuj przez 30-60 sekund. Następnie dodaj łuskany groszek i resztę składników (oprócz melasy z granatów). Doprowadź do wrzenia, przykryj i zmniejsz grzanie, aby zupa delikatne się gotowała.
Niech zupa gotuje się przez ok. 1 godzinę.
Gdy zupa się gotuje, zrób klopsiki. Wymieszaj wszystkie składniki. Używaj mokrych rąk do formowania kulek wielkości orzecha włoskiego.
Umieść klopsiki na dużej patelni (w razie potrzeby w 2 partiach) na średnim ogniu. Zrumień klopsiki po jednej stronie, a następnie zdejmij z patelni.
Do gotującej się zupy dodaj melasę z granatów. Następnie ostrożnie dodaj klopsiki. Ponownie przykryj zupę i gotuj na małym ogniu przez 20 minut lub do momentu, aż klopsiki się ugotują.
Dodaj ewentualnie soli lub pieprzu.
Podawaj z jogurtem, świeżą posiekaną kolendrą i natką pietruszki oraz świeżymi ziarnami granatu.