Zupa z młodą kapustą i cielęciną. Letniej zupy czar…

 

Letnie zupy pełne młodych warzyw. Kocham! Kilka składników, niecała godzina pracy w kuchni i rozkoszny smak ląduje na talerzu. A jaki zapach podczas gotowania! Cudowny aromat młodych warzyw. Taką lekką zupę najczęściej gotuję na warzywnym bulionie albo na cielęcinie. Kto gotuje zupy na cielęcinie, ręka w górę! Bo mam wrażenie, że cielęcina to zapomniane już mięso. I została wyparta przez wszechobecny drób lub wieprzowinę. A cielęcina jest zdrowa, delikatna i pyszna. Jeszcze pamiętam czasy, kiedy po naszym osiedlu raz w miesiącu krążył ‚Dziadek’ i roznosił po zaufanych domach świeżą cielęcinę. Jedliśmy ją w zupie, jako pieczeń, delikatne pulpeciki lub sznycle… Dlatego smak cielęciny zapadł na trwale w moje kubki smakowe.  Zapraszam na letnią zupę!

 

 

Zupa z młodą kapustą i cielęciną

1 mała główka młodej kapusty
3 młode marchewki
1 młody por
1 młody seler
1 ząbek czosnku
3 młode pietruszki z natką
1/2 pęczka młodego kopru
1 łyżka lubczyku
300 g giczy cielęcej bez kości
1 łyżka klarowanego masła
sól i pieprz do smaku

Kapustę myjemy, wycinamy głąb i kroimy. Tak samo marchewki, pietruszki, seler i por. Mięso płuczemy pod bieżącą wodą i kroimy na kawałki. Na patelni rozpuszczamy masło i dodajemy mięso – obsmażamy je na rumiano ze wszystkich stron i przekładamy do garnka, w którym będzie się gotowała zupa. Dodajemy sól i pieprz, wlewamy 1 litr wody i gotujemy 20 minut. W tym czasie na patelnię wkładamy pokrojone warzywa – marchewki, pietruszki, czosnek, seler i por – podsmażamy i dodajemy do garnka. Następnie podsmażamy kapustę i przekładamy ją do garnka. Gotujemy kolejne 20 minut. W tym czasie siekamy zioła: lubczyk, koper, natkę pietruszki. Próbujemy zupę i ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy zioła i podajemy.

Chłodnik rodzinny. Siła kulinarnej tradycji

 

W każdym wiosenno letnim sezonie mam takie ulubione dania, które muszę przygotować w swojej kuchni. Chociaż raz. Z tęsknoty, dla tradycji i potrzeby kubków smakowych. W pogoni za utraconymi  wspomnieniami z dzieciństwa, dla podtrzymania rodzinnego kulinarnego łańcucha …
Bardzo to złożone, bo w naszym rodzie trafiały się intrygujące gusta kulinarne. Często zadziwiało mnie łączenie niektórych smaków i składników. Trąci to o dziwactwo kulinarne, bo czyż można zrozumieć połączenie musztardy i dżemu malinowego na chałce z masłem? Albo smażonego dorsza z bananami? A wujcio Lucjan nadal jada rosół obowiązkowo pogryzając go chlebem z masłem…
Ktoś nie jada grzybów, kto inny pieczone kurczaki oddziela od skóry. Jest też wątek wegański…
Ale każdy uwielbia chłodnik! Taki nasz, od pokoleń przygotowywany na cielęcinie.
Kilka razy w letni czas pojawiał się gar chłodnika, którym zajadali się starsi i całkiem mali.
Nie pamiętam, czy wujcio Lucjan pogryzał go chlebem…, ale zaraz, chyba jednak tak!
Rozkosznie i błogo było chłodzić zmysły chłodnikiem w cieniu rozłożystej jabłoni…
Rodzinny chłodnik powtarzam nadal każdego wiosennego sezonu. Ten sam przepis, te same dodatki. Łańcuch rodzinnej tradycji.

 

 

Chłodnik rodzinny

1 pęczek młodych czerwonych buraków z liśćmi
1 pęczek młodej włoszczyzny
200 g żeberek cielęcych

3 szklanki wody
zsiadłe wiejskie mleko 1 litr
gęsta wiejska śmietana 1 szklanka
zielone ogórki 2
koper 1 pęczek
 szczypiorek 1 pęczek
jaja wiejskie 4
sól i pieprz do smaku
Mięso i włoszczyznę dokładnie myjemy, zalewamy wodą i gotujemy wywar. Zbieramy tłuszcz, dodajemy sól i przecedzamy przez sito. Buraki myjemy i razem z łodygami kroimy na kawałki. Wkładamy do bulionu i gotujemy na małym ogniu 10 minut. Odstawiamy do ostygnięcia. Ogórki obieramy ze skóry i kroimy w kostkę. Zostawiamy na sitku, aby odciekł sok. Jaja gotujemy 8 minut i zostawiamy do ostygnięcia w zimnej wodzie. Koper i szczypiorek siekamy. Mięso kroimy na małe kawałki.
Bulion łączymy z mlekiem i śmietaną. Doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy mięso, ogórki, koper i szczypiorek. Schładzamy w lodówce. Jaja obieramy i kroimy na ćwiartki. Podajemy z chłodnikiem.