Historia pewnego grzybobrania. Spaghetti.

Grzybobranie u nas wygląda tak,że wybieramy się  do lasu.Mamy ze sobą koszyki,nożyki.
Ubieramy się też odpowiednio.
W lesie upajamy się przyrodą,wdychamy sosnowe zapachy,zbieramy szyszki.
Zrywamy wrzosy,owoce jałowca.Zjadamy kanapki i sałatki na jakiejś uroczej polanie.
Na grzyby nie starcza nam już czasu..
Wracamy więc do auta i …kupujemy grzyby przy drodze.Właśnie zebrane.
Figlarnie wyglądające z koszyków.
Po powrocie natychmiast mamy ochotę na  grzybowe danie.
Tym razem wybraliśmy jednogłośnie
Spaghetti. 
porcja spaghetti na dwie osoby
500g podgrzybków
4 dymki
kieliszek białego wina
ser dojrzewający starty
sól i świeżo mielony pieprz
masło i oliwa z oliwek
Makaron gotuję al dente.
W tym czasie oczyszczam grzyby /same kapelusze/ mokrym ręcznikiem papierowym.
Na patelni podgrzewam oliwę z masłem.Na duży ogień wrzucam pokrojone grzyby.
Smażę na rumiano.
Na drugiej patelni  na maśle podsmażam dymki razem ze szczypiorem.Wlewam wino i duszę aż część płynu wyparuje.Dodaję do grzybów.
Odcedzam makaron,wrzucam do grzybów.Doprawiam solą i pieprzem.
Dodaję starty ser.Mieszam.
Podaję.Stawiam miseczkę z dodatkowym serem.
Było pysznie i już myślimy o następnym grzybobraniu…