Szparagi mimosa. Delektuj się tym co najlepsze!

 

Kupiłam szparagi prosto z pola. Jeszcze pachniały nagrzaną słońcem ziemią… Myślałam przy tym, że szparagowy sezon wkrótce się zakończy i warto nacieszyć się jeszcze tym wyjątkowym smakiem. Wybrałam prosty przepis, aby szparagi grały w nim główną rolę i byłam pewna, że ten wybór we właściwy sposób wyeksponuje ich smak. Zamiast oliwy wykorzystałam olej konopny, którym od jakiegoś czasu się zachwycam. I to był dobry kierunek, bo orzechowy smak konopi pysznie połączył się ze szparagami i jajkami. Jeżeli nie masz akurat oleju z konopi, użyj najlepszej oliwy. Warto delektować się tym co najlepsze!

 

 

Szparagi mimosa

dla dwóch osób
inspiracja przepisem Yotama Ottolenghiego

2 pęczki świeżych szparagów
3 jajka z wolnego chowu
2 łyżki oleju konopnego
2 łyżeczki kaparów w soli*
świeżo mielony pieprz

Ugotuj jajka na twardo – 7 minut. Pozostaw je do całkowitego ostygnięcia w zimnej wodzie.
Szparagi obierz obieraczką do warzyw, odłam twarde końcówki. Gotuj je 15 minut na parze – powinny być jędrne. Przełóż na półmisek, dopraw pieprzem i polej olejem. Jajka obierz ze skorupek i zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Posyp szparagi jajkiem i kaparami. Delektuj się!

  • używam wyłącznie solonych kaparów. Uważam, że są najlepsze. Ale możesz użyć też takich w zalewie, jeżeli lubisz – wtedy posól danie solą morską.

Truskawkowe pierogi z palonym masłem i cukrem. Pochwała nudy!

 

Ktoś mi ostatnio powiedział, że chyba się nudzę..Odpowiedziałam – nigdy! Bo tak naprawdę to nie jest nuda tylko pochwała nudy. To momenty, które są mi potrzebne, a które za nudę w ogóle nie uważam. Dla mnie pochwała nudy jest cnotą. Lubię usiąść na łące i słuchać głosów – ptaków, trawy, owadów. To dla mnie twórcze chwile, które pozwalają mi ładować akumulatory. Zatrzymują mnie w biegu, który trenuję w wielkim mieście. Wyostrzają moje zmysły i pozwalają mi łatwiej organizować się w codziennym życiu. Zbieram się potem w sobie i rzucam w wir życia i obowiązków.
Nicnierobienie to piękna strona życia, pod warunkiem, że potrafimy ją potem wykorzystać, zrobić z niej coś dobrego – dla siebie i innych. No więc nicnierobienie uprawiam na wyjazdach, na wsi, na wakacjach.
Wsłuchuję się tam uważnie we wszystkie piękne rzeczy, które mnie spotykają – w kurz wiejskiej drogi, głosy ludzi w małym sklepiku, szum wiatru i kumkanie żab w stawie..
I często myślę sobie, że mogłabym tak kontemplować całe życie…Ale to zupełnie niemożliwe.
Pochwała nudy wychodzi mi tylko na trochę!

 

 

Pierogi z truskawkami i palonym masłem

ciasto na ok. 50-60 pierogów
2 szklanki mąki pszennej bio + do podsypywania
1 jajko z wolnego wybiegu
ok. 3/4 szklanki ciepłej przegotowanej wody
1 łyżeczka masła
1 łyżeczka soli

500 g małych truskawek

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy jajko, masło, sól i stopniowo dolewamy wodę – zagarniając mąkę do środka, aby składniki się połączyły. Zagniatamy ciasto – powinno być gładkie i elastyczne i nie może kleić się do rąk. Formujemy je w kulę, owijamy folią spożywczą i zostawiamy aby odpoczęło – na 20 minut. Odrywamy po kawałku ciasta, cienko je wałkujemy i wykrawamy szklanką koła, do środka każdego wkładamy truskawki – 1-2 sztuki. Sklejamy brzegi i układamy na ścierce posypanej mąką. Gotujemy w lekko posolonym wrzątku – do wypłynięcia na powierzchnię. Wyjmujemy łyżką cedzakową na talerze.

palone masło + cukier trzcinowy
100 g dobrego masła (niesolonego)
2 łyżki cukru trzcinowego bio

Na patelni o grubym dnie topimy masło – najlepiej, aby dno patelni było jasne – widać wtedy kolor masła. Gdy będzie zupełnie płynne, ciągle podgrzewamy, mieszając tłuszcz, by równomiernie się ‚przypalał’. Kiedy masło nabierze brązowego koloru, jest gotowe. Wyłączamy płytę i dodajemy 2 łyżki cukru trzcinowego bio. Mieszamy i polewamy pierogi.