U Izy i Staszka obiad na dziko.

U Izy i Staszka  króluje kuchnia myśliwska. Najlepsza!
Pojawiając się w Ich domu, wiem,że skosztuję czegoś wyjątkowego.
Poza tym Iza piecze absolutnie najlepsze pasztety i mazurki. I wiele innych smakowitości…
 Tym razem podała:
Tatar i dojrzewającą szynkę portugalską.

Chłodnik.

Polędwicę z dzika w towarzystwie bukietu warzyw polanych bułką z masłem i migdałami plus pieczone ziemniaki.

Sałatkę szopską.

Czekoladowe brownie.

Staszek natomiast serwuje autorskie drinki i ma patent na mrożoną wodę mineralną.Hojnie częstuje wyśmienitym winem.
 Prosto zza stołu wychodzimy na taras i ogród. Odpoczywamy po uczcie.Ale nasze kubki smakowe ciągle pamiętają…

12 thoughts on “U Izy i Staszka obiad na dziko.

  1. No i cóż ja mogę powiedzieć… Siedzę głodna w pracy i tęsknię za rodzinnym domem i rodzinną kuchnią – tak pięknie opisaną i sfotografowaną! Ale ja też dzisiaj zaszaleję – w domu czekają zakupy z porannego targu: zielone szparagi, rabarbar, bryndza, świeże zioła w pęczkach, młode ziemniaczki… A za tydzień spróbuję upiec mój pierwszy w życiu chleb, bo te tutaj wyglądają tak apetycznie, że nie można się oprzeć! Podziwiam i pozdrawiam!

  2. Ewo, my też tęsknimy za Tobą…
    Myślę- kiedy wreszcie spotkamy się przy wspólnym stole?
    A tego targu to Ci zazdroszczę…, i zakupów!
    Pozdrowienia.

  3. Ewuś, i jeszcze jedno – własny chleb to jest coś!Koniecznie spróbuj.
    Służę konsultacjami.

  4. Cóż za wspaniałe spotkanie przy stole!

  5. Ja też nie mogę się doczekać wspólnego spotkania przy stole! W końcu kiedyś się uda. Zrobiłam wczoraj kruche ciasto (miałam zamrożone na zapas :)) z rabarbarem (zasypałam brązowym cukrem na noc, tak jak w tym super przepisie na konfitury z rabarbaru) i truskawkami. Nie został już ani jeden kawałek… A chleb spróbuję na pewno zrobić, zgłoszę się po konsultacje! Ściskam mocno – Ewa

  6. Bardzo się cieszę,że rabarbarowe ciasto się udało i wyjedliście co do okruszka!
    Trzymam kciuki za pierwszy chlebek.
    Pozdrowienia!

  7. Aniu miła, zgadzam się, że Iza jest Królową Pasztetów, ale będę polemizować jeśli rozmawiamy o mazurkach./Wskazuję palcem na siebię/
    Placków z kwiatów bzu, jeszcze nie robiłam, ale w zeszłym roku, zrobiłam konfiturę z czarnego bzu
    i to pierwszy raz w życiu.

  8. Wiesiu, to przekierowuję na Ciebie te mazurki i ogłaszam tu,że czuję się na nie zaproszona!
    Spróbuj placki z kwiatami bzu.U mnie właśnie jest nastawiona nalewka.
    Pozdrowienia.

  9. Obowiązkowo zrealizuję oczekiwania mazurkowe, jeśli będzie okazja, a chyba będzie, z okazji święta na Tarczyńskiej.

    Bardzo interesują mnie przetwory. Zbieram przepisy od 5 lat i to tylko sprawdzone osobiście.Każdy ma inne smaki.
    Pozdrawiam z serdecznościami.

  10. Wiesiu, mam nadzieję,że doczekam za rok Twoich mazurków…

    Przepisy u mnie tylko sprawdzone!

    Serdeczności.

  11. Mazurki piekę w ciągu roku, a nie tylko od święta. To nasze ciasto, pieczone, gdy córki mają wielką ochotę.
    Zapewniam cię, że go pokosztujesz wcześniej niż myślisz.
    Zapaliłam się do chlebka ziemniaczanego, ale ten upał mnie odstrasza.
    Obiad u Staszka i Izy, iście królewski.
    Pozdrawiam
    p.s NALEŚNIKI z kwiatu bzu, są w karcie Wiedeńskiego Sachera.

  12. AMBER HELP! Szukam przepisu staropolskiego, zupy, dania głównego, deseru… jak znajdziesz u siebie jakiś przepisik to proszę podeślij mi 🙂 dziczyzna boska, no i staropolska (bo to też była kuchnia myśliwska) zwłaszcza ze szparagami 🙂 Iza i Staszek pozdrawiam, świetnie musicie gotować 🙂

Comments are closed.