Pomidorowe love z burratą i ziołami. Tu i teraz

 

Po wielu latach patrzenia w przeszłość i przyszłość wreszcie dostrzegam teraźniejszość.
Bo cóż może być ważniejszego niż TU i TERAZ.
Przeszłości nie da się już zmienić, naprawić, ani się w nią przenieść.
Przyszłość jest niewiadomą, powinniśmy o nią zadbać, ale nie powinna nas niepokoić.
Myśląc o tym co było i o tym co dopiero będzie tracimy to co właśnie jest.
A to co zwie się szczęściem to właśnie ta obecna chwila.
Ta emocja. Ten uśmiech. To lato. Ten obraz. Ta myśl. Ten owoc.
TU i TERAZ.

 

 

Własnie zaczął się czas pysznych pomidorów. Ciepłe i słoneczne lato bardzo im sprzyja. Potrzeba zaledwie kilka składników, aby skomponować wyjątkowy posiłek i cieszyć się nim w letnich okolicznościach przyrody.

Pomidorowe love z burratą i ziołami

2 pomidory Gargamele
2 pomidory ananasowe
garść pomidorów kokatajlowych
garść liści bazylii: czerwonej, greckiej i tajskiej
1 cebula dymka
włoski ocet balsamiczny jak najlepszej jakości – mój 15 letni
sól w płatkach i świeżo mielony pieprz
1 burrata
2 łyżki oliwy EV

Pomidory myjemy, osuszamy i kroimy na cienkie plastry. Układamy je od razu na talerzu. Liście bazylii i dymkę drobno kroimy i posypujemy pomidorowe plastry. Burratę wyjmujemy z opakowania i rozrywamy ją na pół. Układamy obok pomidorów. Wszystko polewamy octem balsamicznym i oliwą, posypujemy solą i pieprzem.

Granat. Melasa. Sałatka. Sezonowo od A do M

dsc_0606-001
 

Na Itace wynajmowalismy pokój w białej willi z niebieskimi okiennicami.
Pensjonat otoczał ogród pełen granatowych drzewek.
Małe i większe owoce, jeszcze niedojrzałe, wisiały na gałęziach jak bombki na choince.
Codziennie oglądałam je z okna. Pięknie wyglądały w greckim słońcu.
Pastelowe w kolorze, bo jeszcze nie nabrały swoich dojrzałych barw.
Właściciel granatowego ogrodu z dumą opowiadał o swoich podopiecznych.
I oferował swoim gościom granatowe smakołyki. Soki, syropy, melasę, nalewki.
Dlatego ucieszyła mnie bardzo propozycja Magdy, aby przygotować garanatowe posty w ramach naszego cyklu Sezonowo od A do M.
Kupiłam najpiękniesze granaty w okolicy i ugotowałam melasę  z przepisu Leonidasa.
Melasę z granatów można cudownie wykorzystać w kuchni. U mnie na co dzień zastępuje ocet winny.
A po granatowy pomysł Magdy koniecznie zajrzyjcie do Konwalii w kuchni!

 

dsc_0607
 

 Sałatka z granatem, brukselką i fenkułem

melasa
500 ml soku z granatów
150 g cukru trzcinowego
1 łyżka soku z cytryny

Do garnka wlewamy sok z granatów, sok z cytryny i wsypujemy cukier. Ustawiamy płytę na średnie grzanie i gotujemy od czasu do czasu mieszając, aż cukier się rozpuści. Potem zmniejszamy ogień i gotujemy bardzo wolno, aż ilość płynu osiągnie pojemność 3/4 filiżanki. Trwa to ok. 70-90 minut.
Melasę odstawiamy do ostygnięcia. Nadmiar można przechowywać w lodówce w zakręconym słoiczku przez kilka miesięcy – sprawdzone!

sos
2 łyżki melasy z granatów
1/4 szklanki oliwy EV
2 łyżeczki sumaku
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/4 łyżeczki soli

200 g świeżej brukseli
1 jabłko
1 czerwona cebula
1/2 fenkuła
1 granat
1/2 łyżeczki czerwonego pieprzu

Łączymy składniki sosu i przelewamy go do miseczki. Cebulę kroimy w półplasterki i dodajemy do sosu. Połowę fenkuła kroimy w cieniutkie paseczki, dodajemy do sosu, mieszamy i odstawiamy.
Brukselkę siekamy w plasterki, jabłko kroimy w kostkę. Wyjmujemy pestki z granatu do miseczki.
W naczyniu mieszamy brukselkę z jabłkiem, dodajemy sos z cebulą i fenkułem, pestki granatu, posypujemy sumakiem i czerwonym pieprzem. Ewentualnie posypujemy całość solą.