Pesto z natki pietruszki i krem pieczarkowy. Fragment…

 

(…) W końcu jednak nadchodzi zmiana. Zaczyna się powolny odwrót zimy. Bywa subtelny, zwiastuje go powiew wilgotnego powietrza lub prześwitujące zza chmur niebo. Najpierw czujesz go w sercu – nachodzi cię wrażenie, że zima chyba się kończy. Początkowo nie bardzo w to wierzysz, ale stopniowo nabierasz pewności. Bo słonce świeci już na dobre, na drzewach pojawiają się pierwsze małe pączki, a sąsiedzi zdejmują grube kurtki. Może nawet Twoje myśli owiewa podmuch świeżego wiatru i postanawiasz zdemontować okiennice burzowe, popsikać szyby sprejem do mycia, przetrzeć parapety. I pozwalasz sobie na rozmyślanie o szansach utraconych przez małżeństwo z tym człowiekiem, przez życie w tym domu, z tymi dziećmi.
Może przez cały dzień zastanawiasz się nad nowym życiem, ale w końcu z powrotem montujesz okiennice i wylewasz pachnącą chlorem wodę z wiadra do zlewu. I może teraz powraca pewność, bo znów nadeszła wiosna, a ty podjęłaś decyzję i znów postanowiłaś zostać
.(…)*

 

 

Pesto z natki pietruszki

2 szklanki natki pietruszki (najlepiej wyhodowanej na własnym parapecie)
100 g migdałów bez skórki
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny bio
1 łyżeczka soku z cytryny bio
1 ząbek czosnku bio
1/2  czerwonej chili bez pestek
sól
1 szklanka oliwy z pierwszego tłoczenia

Wszystkie składniki poza oliwą umieszczamy w kielichu blendera i miksujemy do chwili uzyskania grudkowatej pasty – nie miazgi!
Dolewamy oliwę i krótko miksujemy – jeżeli masa jest zbyt sucha, dolewamy więcej oliwy. Pesto przekładamy do czystego słoika i zakręcamy pokrywką. Możemy je przechowywać przez tydzień w lodówce.
Pesto z natki pietruszki możemy dodać do wszystkiego – do zupy, do makaronu, do grzanek,  do sałatek…

Krem pieczarkowy z pesto z natki pietruszki

500 g świeżych, młodych pieczarek
1 biała część pora
1 łyżka klarowanego masła
500 ml domowego bulionu warzywnego ( lub mięsnego)
sól i pieprz

Pieczarki i por czyścimy i kroimy na plasterki. Odkładamy 1 łyżkę plasterków pieczarek do dekoracji zupy. W garnku z grubym dnem rozpuszczamy masło, dodajemy pieczarki i rumienimy je. Potem dodajemy plasterki pora i krotko razem smażymy. Wlewamy bulion i gotujemy 10 minut. Przelewamy zupę do kielicha blendera i miksujemy. Doprawiamy solą i pieprzem. Odłożone plasterki pieczarek smażymy na ostrym ogniu. Zupę przelewamy do talerzy, dekorujemy plasterkami pieczarek, dodajemy po 1 łyżce pesto z natki pietruszki i posypujemy świeżo mielonym pieprzem.

* wpis powstał w ramach współpracy z Favi.pl

* fragment książki Michelle Obama – Becoming. Moja historia

Rosół na pieczonej gęsi z dyniowym ‚makaronem’. Esencjonalnie i z charakterem..

 

Rosół to skomplikowana kombinacja mięsa, warzyw i przypraw – mawiała moja babcia. Z byle czego dobrego rosołu nie ugotujesz!
Zrozumiałam to jak tylko podrosłam, bo widziałam zabiegi wokół rosołu. Wybieranie odpowiedniego drobiu, mięs, świeżych warzyw i aromatycznych przypraw. To była cała strategia! A potem wielogodzinne gotowanie, upajanie się zapachem. W międzyczasie jeszcze wałkowanie makaronu, rozkładanie placków na prześcieradłach, krojenie…I czekanie. Rosół podawany był w moim domu z różnych okazji – od święta, podczas wizyt gości, w zwykły dzień, przy chorobie.
Lubiłam bardzo rosoły gotowane z okazji przeziębienia. Były mocne, bardzo aromatyczne i najczęściej z gęstą kaszą manną pokrojoną na kwadraty. Miały rozgrzewać, wzmocnić i wygonić chorobę. Mi sprawiały wielką przyjemność i często prosiłam dokładkę do picia w kubku.
Po niektórych uroczystościach gotowały się rosoły na kościach i mięsie z pieczonego drobiu. Bardzo esencjonalne w smaku, z charakterem. Do nich zaś delikatne kluseczki z półfrancuskiego ciasta. Pyszności!
Taki rosół ugotowałam właśnie na pieczonej wcześniej gęsi. Zamiast typowych klusek czy makaronu – z dynią makaronową.
Smakuje bardzo ciekawie, jesiennie i rześko. Gorąco polecam!

 

 

Rosół na pieczonej gęsi
wszystkie czyste kości i reszta mięsa z wcześniej upieczonej gęsi
1 marchew
1 pietruszka
1/2 małego selera
2 cm korzenia imbiru
1 mały por
1 średnia cebula
3 gałązki świeżego lubczyku ( lub 1 łyżka suszonego)
3 liście laurowe
ok. 10 ziaren pieprzu czarnego dobrej jakości + świeżo mielony do podania
1 anyż gwiaździsty
3 ziarna ziela angielskiego
sól do smaku
3 litry wody

Do dużego garnka wkładamy kości i mięso z pieczonej gęsi, zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy ‚szumowiny’ i zmniejszamy ogień – rosół powinien gotować się bardzo wolno. Warzywa obieramy – za wyjątkiem cebuli i imbiru – przypiekamy je na suchej patelni. Dodajemy do rosołu razem z przyprawami, oszczędnie solimy. Gotujemy ok. 2 godzin bez pokrywki. Po tym czasie dodajemy gałązki lubczyku i gotujemy jeszcze ok. 1 godzinę. Rosół próbujemy i ewentualnie doprawiamy solą. Przecedzamy przez sito i rozlewamy do talerzy. Do każdego wkładamy porcję dyniowego ‚makaronu’ i posypujemy pieprzem.

‚Makaron’ dyniowy
1 dynia makaronowa

Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Dynię przekrawamy wzdłuż i układamy na blasze do pieczenia. Pieczemy do miękkości – u mnie ok. 40 minut. Wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy do ostygnięcia.
Kiedy przestygnie, widelcem odrywamy włókna – nasz ‚makaron’.