Phở . Wietnamska zupa z francusko-chińskimi korzeniami

 

Phở to nazwa makaronu z ciasta ryżowego. Są to długie szerokie wstążki, które w Wietnamie sprzedaje się w postaci świeżej. Poza Wietnamem niestety można dostać tylko suchy produkt…
Od nazwy makaronu więc mamy nazwę zupy.
Ale nie makaron tutaj jest najważniejszy, lecz wywar. Najbardziej ortodoksyjna forma to phở bò z wołowiną. Ewentualnie phở gà z mięsem kurczaka. Ale że w kuchni wszystko ewoluuje, dopuszcza się zupę na wywarze z kury, krewetek, wieprzowiny, żab, indyka, a nawet wersję wegetariańską.
Kolejne istotne składniki Phở to korzenie: goździki, cynamon, anyż, czarny kardamon. I inne przyprawy: nasiona kolendry, kopru, cukier, sos rybny. Do wywaru dodaje się też opalone nad ogniem warzywa: cebule, czosnek i imbir.
Poza tym surowe składniki: dymkę i cebulę, kolendrę zwykłą i meksykańską, kiełki fasoli mung, świeże chilli bird’s eye, tajską bazylię, limonkę, żółtko jaja kurzego…
Jak podaje Pyza made in Polandklik! : najbardziej tradycyjne phở pochodzi z północy Wietnamu i dodaje się do niego jedynie cebulę, dymkę i opcjonalnie: kolendrę oraz limonkę. Na południe kraju phở trafiło po podziale Wietnamu w 1954 r. wraz z migrującą ludnością z północy. Phở sajgońskie uznawane jest za bardziej słodkie, dodawane jest również do niego więcej ziół m.in. tajska bazylia, kolendra meksykańska (ngò gai, łac. Eryngium foetidum L.) i kiełki fasoli mung.

Ale gdzie tkwią korzenie Phở? Okazuje się, że we Francji i w Chinach!
Kolonizatorami Wietnamu byli bowiem Francuzi, którzy sprowadzili tam krowy, wcześniej Wietnamczykom nieznane. Podobieństw więc można szukać we francuskiej pot-au-feu. A wietnamska nazwa zupy wywodzi się od bambusowych nosideł phở gánh, na których w jednym koszu wisiały składniki, a w drugim palenisko z garnkiem i gorącym bulionem.
Jeżeli chodzi o chińskie podobieństwa, to kucharzami francuskich kolonizatorów w Wietnamie często byli Chińczycy, którzy prawdopodobnie gotując zupę z gorszych kawałków wołowiny, dodawali do niej anyż i cynamon. Phở bowiem podobne jest do chińskiej zupy wołowej z makaronem.

Poszukując informacji o Phở, natknęłam się na artykuł – klik!, w którym jest mowa o sekretnym składniku zupy, używanym w Wietnamie. Są to suszone dżdżownice orzechowe Sa Sung, nadające wywarowi niezwykły smak i aromat. Jest to bowiem idealne umami. Dżdżownice te żyją w morzu i zbierane są przez Wietnamczyków podczas odpływu.
Autorka artykułu poleca zamiennie używanie suszonych małży do gotowania wywaru phở. Podkreśla, że w Wietnamie dodaje się do gotowania bulionu na bazie mięsa suszone kalmary lub krewetki.

Jak jeść Phở?
Opis Du-za Mi-ha bardzo mi odpowiada! – klik!

„Kiedy przed naszymi oczami pojawi się duża micha Pho, uwaga!, nie wolno od razu przyprawiać jej cytryną czy chilli, ponieważ mogą zepsuć oryginalny smak rosołu. Pierwsze zmysły, których powinniśmy użyć, to węch – weźmy głęboki wdech nosem, żeby poczuć zapach rosołu. Doświadczeni Wietnamczycy potrafią już po zapachu poznać jakość rosołu, jak i wiedzą jak go doprawić później. W zapachu powinniśmy poczuć lekkość mięs, harmonię pomiędzy goździkowym anyżem, kawowym Thao Qua i aromatycznym cynamonem ( odpowiednia ich proporcja są jak nuty w perfumach). I na końcu oczywiście świeżą, miętową kolendrę – która jest dla dań jak lekka, piękna i zwiewna chusta otulająca szyję kobiety. Jak zapewnie zauważyliście, Pho jest bardzo kobiece, ponieważ zostało stworzone przez kobiety!
Następnie powinniśmy wziąć jedną łyżkę rosołu i (autentycznie!) siorbnąć! Dopiero wtedy rosół równomiernie rozprowadzi się po wszystkich kubkach smakowych i będziemy mogli poczuć całą jego gamę smaków – od słonego, przez gorzki, a na końcu do słodkiego. Już wiecie dlaczego trzeba doprawić Pho cytryną i chilli – dzięki temu rozbudzamy wszystkie zmysły smakowe, bo one zostały stworzone ku naszej przyjemności;)”

 


.
Phở z kaczką

Moją zupę Phở ugotowałam na kościach i mięsie kaczki. Wszystkie pozostałe składniki kupiłam w wietnamskim sklepie w Wólce Kosowskiej, a wywar powstał zgodnie ze sztuką.
Moje Phở ma najwięcej wspólnego z sajgońskim, ponieważ jest lekko słodkie i dodałam dużo ziół. Smakuje pysznie!

korpus, szyja i skrzydło kaczki bez skóry
pierś kaczki ze skórą
4 litry wody źródlanej
2 cebule
korzeń imbiru 5 cm
1/3 szklanki wietnamskiego sosu rybnego do gotowania
1 łyżka nierafinowanego cukru trzcinowego
5 gwiazdek anyżu
1 laska cynamonu do Phở
1 czarny kardamon
2 łyżeczki nasion kolendry
1 łyżeczka soli

do podania
makaron ryżowy wstążki 10 mm szerokości
1 czerwone chili
kiełki fasoli Mung
tajska bazylia
kolendra zwykła
kolendra meksykańska
dymka ze szczypiorem
limonka

Mięso (bez piersi) zalewamy zimną wodą i zagotowujemy na dużym ogniu. Wylewamy razem z wodą na sito. Mięso myjemy pod bieżącą wodą. Przekładamy je do czystego garnka i zalewamy 5 litrami wody. Stawiamy na mały ogień i gotujemy bardzo wolno. Zbieramy wszystkie szumowiny i pianę, które powstają podczas gotowania mięsa. Cebulę i imbir opalamy nad płomieniem lub podsmażamy na patelni, aby nabrały brązowego koloru. Dodajemy do wywaru.
Na rozgrzaną suchą patelnię wykładamy anyż, cynamon, nacięty kardamon, nasiona kolendry i podgrzewamy, aż zaczną rozchodzić się ich aromaty. Przekładamy wszystkie do kawałka czystej gazy, związujemy i wkładamy do wywaru. Dodajemy cukier, sól i sos rybny. Gotujemy dalej bardzo wolno, ok. 4 godziny,aby wywar zredukował się do 1/4. Powinien być intensywny i dość słony. Jeżeli potrzeba, dodajemy więcej sosu rybnego. ( w połowie gotowania można wyjąć przyprawy, ale ja zostawiłam je do końca ).
Piersi kaczki układamy na gorącej suchej patelni i obsmażamy intensywnie z obu stron. Przykrywamy pokrywą i trzymamy na minimalnym ogniu, przewracając je od czasu do czasu. Wyłączamy grzanie i zostawiamy piersi pod pokrywą do czasu podania.
Makaron zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i odstawiamy na ok. 15 minut, aby był miękki, ale sprężysty. Przekładamy go na sito i przelewamy zimną wodą. Pierś kaczki kroimy na plastry.
Dymkę, chili i zioła kroimy na cienkie kawałki. Limonkę przekrawamy na ćwiartki.
Wywar przelewamy przez gazę, aby osiągnąć jego doskonałą czystość. Makaron tuż przed podaniem zanurzamy we wrzątku i nakładamy do połowy misek. Dodajemy pokrojone mięso, kiełki, dymkę, zioła i zalewamy gorącym bulionem. Dodajemy chili i limonkę. Dodatkowo podajemy sos rybny.
(Dowiedziałam się, że w Wietnamie bardzo popularna jest maggi jako dodatek do wszelkich dań…Nie używam i nie lubię zapachu tej przyprawy. Informację podaję jako ciekawostkę).

Pasternak, fenkuł i ricotta. Zupa z piekarnika. Sezonowo od A do M

 

-Styczniowe dni sączyły się jak woda z nieszczelnej rury…
Pojawił się luty. I niby to połowa zimy, ale…
Słychać, że nadejdą brzydkie mrozy, będą więc kopcić kominy.
Paskudny smog wciśnie się wszędzie i nie da oddechu.
Gdyby tak pogalopować do wiosny. Wziąć ją w ramiona i odetchnąć świeżym powietrzem!
Niestety wielbiciele zimy nie mają już żadnego argumentu na jej piękno (wątpliwe dla mnie od zawsze).
Jak może piękną być pora, która oprócz zimna truje?!
A kysz!

Lepiej ugotuj już tę zupę – powiedział J. słysząc moje wywody z kuchni.
Gotuję! Ale to nie będzie zupa hygge…Jestem zbyt roztrzęsiona zimą i smogiem.
Błagam, tylko nie hygge! To okropny ostatni kicz!
Ale modny i budzi zachwyty…
Hygge wykreślam z naszego słownika!
Super, bo ja też nie rozumiem tego hygge-zadęcia.
No to zjedzmy zupę!

 

 

Jeżeli jeszcze nie próbowaliście pieczonego pasternaku, to nadróbcie to czym prędzej!
Dla mnie jest nieziemsko pyszny i zawsze, kiedy piekę go do jakiegoś dania, pilnuję się bardzo, aby nie wyjeść go prosto z blachy!
Przepis na tę zupę z pasternakiem zamieszczam za sprawą Magdy z Konwaliowej kuchni, która zarządziła ten wspaniały korzeń na nasze styczniowe Sezonowo od A do M.
Po moje wcześniejsze pasternakowe pyszności zapraszam tutaj – klik!

Kremowa zupa z pieczonego pasternaku i fenkuła z ricottą i tymiankiem

500 g pasternaku
1 średni fenkuł
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy EV
4 gałązki świeżego tymianku
1 łyżka soku z cytryny
wędzona sól i pieprz do smaku
500 ml bulionu z warzyw

50 g ricotty sałatkowej (ricotta salata)

Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C. Pasternak kroimy na kawałki, a fenkuł na pół. Układamy je na papierze do pieczenia. Dodajemy czosnek w łupinach, polewamy oliwą, posypujemy wędzoną solą i układamy gałązki tymianku. Pieczemy ok. 25-30 minut.
Oddzielamy pasternak od skóry, czosnek wyjmujemy z łupiny i razem z fenkułem przekładamy do kielicha blendera. Dodajemy sok z cytryny, część tymianku, sól i pieprz. Miksujemy na krem. Przekładamy masę do garnka, dolewamy bulion i podgrzewamy. Ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem. Rozlewamy zupę do misek. Posypujemy pokruszoną ricottą i pieczonym tymiankiem.