Purée z kalafiora i ziemniaków. Z cyklu – ulubione dania

 

 

Purée mogę jeść codziennie. To samo lub zupełnie inne. Wychowałam się kulinarnie na różnych jego odmianach, bo w moim rodzinnym domu wszyscy chyba purée kochali! Jeżeli kończyły się młode ziemniaki zaczynały się obiady z purée. Do ziemniaków dodawane były różne warzywa, ale moje ulubione to z samych ziemniaków, z zielonym groszkiem, z selerem i z kalafiorem. Tradycję jedzenia purée kontynuowałam już bardzo wcześnie, stawiając samodzielne kroki w kuchni. Ta potrawa zawsze się udaje – pod warunkiem, że używamy najlepszych składników. I pasuje do wszystkiego – do ryby, mięsa lub jako samodzielne danie. Tym razem piękny kalafior trafił prosto do purée. Mogłabym jeść je łyżkami!

 

 

Purée z kalafiora i ziemniaków z estragonem i czerwonym pieprzem

1 średni kalafior eko
500 g ziemniaków – najlepiej starych
80 g dobrego masła
80 ml śmietany kremówki
sól i pieprz do smaku
świeży estragon
czerwony pieprz w ziarenkach

Ziemniaki obieramy i myjemy, kroimy na kawałki. Kalafior rozdrabniamy na różyczki. Gotujemy w osolonej wodzie do miękkości, odlewamy wodę i odparowujemy warzywa. Ucieramy je ubijaczką do ziemniaków na gładką masę. W głębokiej patelni rozpuszczamy masło, dodajemy śmietankę i wyłączamy grzanie. Wykładamy masę ziemniaczano kalafiorową, dodajemy sól i pieprz do smaku i dokładnie mieszamy. Przekładamy na talerz, dekorujemy listkami estragonu i ziarenkami pieprzu. Purée podajemy jako samodzielne danie lub jako dodatek do ryby lub mięsa.

České rohlíky w czerwcowej Piekarni. Wspomnienia pełne smaku!

 

Każdego lata spędzaliśmy przynajmniej dwa tygodnie po słowackiej stronie – w Wysokich Tatrach. Wynajmowaliśmy mieszkanie przy domu Zdenka, skąd wyruszaliśmy na górskie szlaki, do termalnych źródeł lub zwiedzaliśmy urocze miasteczka.
Ważną częścią tych pobytów była kuchnia. Słowacka i czeska. Uwielbialiśmy knedliky, smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou, Olomoucke tvaruzky a nawet utopence. Ale miłością wielką pokochaliśmy české rohlíky!
Przepyszne małe rogaliki lub paluszki, po które stawaliśmy w kolejce do miejscowej piekarni późnym wieczorem.
Wynosiliśmy całą ich torbę i część znikała już po drodze do domu Zdenka. Smakowały fantastycznie – same lub z dowolnym dodatkiem.
Smak tamtych wakacji i rohlików zapamiętam na zawsze. Stąd właśnie wziął się pomysł na czerwcową Piekarnię.
České rohlíky po latach. Wspomnienia pełne smaku!

 

 

 

České rohlíky
albo slovenske obyčajné rožky
przepis z bloga – kilk!

Składniki na 16 rogalików:
500 g mąki pszennej – dałam 200 g krupczatki i 300 g typ 480 – bio
300 ml mleka – u mnie 50 ml więcej
25 g masła
10 g soli
6 g drożdży bio
1 żółtko jaja
1 jajko
Sezam, siemię lniane, kminek i morska sól do posypania

Doprowadź mleko do wrzenia i pozostaw do wystygnięcia. Zagnieć mąkę, mleko, masło, sól, drożdże i żółtko jaja przez około 15 minut, aż ciasto będzie gładkie i umieść je w lodówce na około 14 godzin.
Po wyjęciu z lodówki zostaw ciasto w temperaturze pokojowej przez 1,5 godziny i podziel na cztery równe części. Pozostaw kawałki ciasta na kolejne 20 minut. Rozwałkuj kawałki ciasta na prostokąty, podziel na cztery trójkąty i zwiń rogaliki ( z połowy ciasta zrobiłam rogaliki, z drugiej połowy paluszki). Pozwól rogalikom rosnąć przez 45 minut.
Ubij jajko i posmaruj nim rogaliki, posyp sezamem, makiem, kminkiem lub solą ( rogaliki posypałam sezamem i siemieniem lnianym, paluszki – kminkiem i solą morską). Piecz w temperaturze 200 ° C przez 20 minut.

 

 

České rohlíky na blogach:
Am.art kolor i smak – klik!
Akacjowy blog – klik!
Apetyt na smaka – klik!
Codziennik kuchenny – klik!
Dom z mozaikami – klik!
Idę i myślę – klik!
Kuchennymi drzwiami – klik!
Moje kucharzenie – klik!
Moje małe czarowanie – klik!
Ogrody Babilonu – klik!
Proste potrawy – klik!
Stare gary – klik!
Weekendy w domu i ogrodzie – klik!
W poszukiwaniu slow life – klik!
Zacisze kuchenne – klik!